Raptularz
  • archiwum
  • podcasty
  • autorzy
  • pół serio
e-teatr
e-teatr

ISSN 2956-8609

Karolina Puchała-Rojek

„Żupliki, 27.7.30, godz. 13.05, słońce odkryte, przysłona: 11, czas: 1/25, odległość: 1,5 m”
O fotografowaniu Wiercińskich

12.12.2025

Z okazji Roku Wiercińskich w Instytucie Sztuki PAN można oglądać wystawę Album nieteatralne, prezentującą głównie zdjęcia z archiwum rodzinnego Edmunda i Marii1. Złożona z kilkudziesięciu powiększeń w ujednoliconym formacie, zawsze zestawionych z tekstem – cytatami z listów lub wspomnień – jest pierwszą tego rodzaju ekspozycją opowiadającą o „pozateatralnym” życiu Wiercińskich. Tytułowy „album” układa się w fotograficzną historię rodzinną, ułożoną chronologicznie – od najstarszych zdjęć z lat młodzieńczych, z początków XX wieku, jeszcze sprzed wspólnego życia bohaterów, przez portrety: pojedyncze (głównie Marii), podwójne (przede wszystkim Marii i córki Wiercińskich, Ewy) oraz potrójne (tu niemal zawsze Marii, Edmunda i Ewy), aż po ujęcia rejestrujące ostatnie wspólne chwile w latach tuż powojennych. Daleka od typowo muzealnej, a tym bardziej galeryjnej przestrzeni atmosfera wąskiego korytarza Instytutu przy ulicy Długiej, w którym zawieszono współczesne wydruki, nie odbiera zdjęciom ich wyjątkowości. Przeciwnie – prosty pomysł ekspozycyjny pomaga wybrzmieć tej historii, która fascynuje nie tylko ludzi znających dobrze historię teatru i twórczość Wiercińskich. Podekscytowana pociągającą wizualnością tych zdjęć, podążając za wskazaniami filozofa Richarda Shustermana2, który podkreślał zarówno performatywność procesu ich powstawania, jak i zwracał uwagę na somatyczne i dramatyczne aspekty samej fotografii, chciałabym spróbować odpowiedzieć na pytania (które w zasadzie zawsze, oglądając zdjęcia, powinniśmy sobie zadawać): kto, kogo i jakiego rodzaju sprzętem fotografował, w jakich okolicznościach powstawały oraz czym ostatecznie się stawały (stają) zdjęcia ze zbioru, którego niewielki wycinek możemy oglądać na wystawie?

Fotografujący
„Bardzo lubił się fotografować, chociaż – zwłaszcza w ostatnich latach – do swojej powierzchowności odnosił się bardzo krytycznie. Lubił też sam fotografować i pozostawił dużo zrobionych przez siebie zdjęć”3 – pisała we wspomnieniach o mężu Maria, wymieniając fotografowanie zaraz za innymi ulubionymi: opalaniem, szmerem strumyków, Doliną Chochołowską, olejkiem lawendowym i przeglądaniem gazet. Również zbiór negatywów przechowywanych w archiwum rodzinnym, który stały się podstawą do wykonania powiększeń na wystawę, oraz albumy i setki odbitek przechowywanych w depozycie w Instytucie Teatralnym właściwie jednoznacznie wskazują, że autorem większości fotografii był Edmund Wierciński. Aparat kupił prawdopodobnie pod koniec lat dwudziestych XX wieku, fotografem stał się więc niemal w tym samym momencie, co ojcem (Ewa przyszła na świat w 1926). Może zresztą to była właśnie przyczyna zakupu? Pragnienie rejestrowania wyglądu tak szybko zmieniających się dzieci nie było, jak można by stereotypowo zakładać, zarezerwowane tylko dla matek – choć to właśnie do nich w latach trzydziestych kierowano reklamy sprzętu, a sama Janina Mierzecka, jedna z najważniejszych fotografek dwudziestolecia międzywojennego, w „Fotografie Polskim” w 1930 roku udzielała porad matkom, które kupiły aparat „z powodu dziecka”4. 

fot. 1

Jedno z najwcześniejszych zachowanych zdjęć małej Ewy ojciec wykonał w Wilnie, w 1927 roku, w pełnym słońcu [fot. 1]. W kolejnych latach powstały ich dziesiątki.

„Robienie zdjęcia to działanie cielesne, które wymaga pewnego wysiłku oraz kompetentnego posłużenia się własnym ciałem”5 – pisał Shusterman; nie każdy lubi ten rodzaj wysiłku, dopowiadał dalej. Wydaje się, że Wierciński, który przecież na co dzień zawodowo pracował ciałem, miał je wyćwiczone i doskonale kontrolował, był też odpowiednio przygotowany do czynności fotografowania. Może dlatego też tak bardzo to polubił?

Fotografowane/fotografowani
Po drugiej stronie aparatu, w performatywnym procesie powstawania zdjęć udział brały przede wszystkim Maria i Ewa. To, jak pozowanie (do fotografii) bliskie jest grze (w teatrze) widać na wielu odbitkach z tego zbioru, szczególnie jednak na wklejonych do albumu fotograficznego ujęciach [fot. 2, 3] z dwóch serii tańczącej/pozującej Marii. W czarnym kostiumie, na łące w Żuplikach odgrywała sceny i wykonywała akrobacje. Wierciński zrobił wówczas więcej zdjęć szalonych, radosnych susów Marii – niewklejonych (wyjętych?) z albumu, lecz zachowanych w rodzinnym zbiorze.

„Żupliki, 27.7.30, godz. 13.05, słońce odkryte, przysłona: 11, czas: 1/25, odległość: 1,5 m”</br>O fotografowaniu Wiercińskich
fot. 2
„Żupliki, 27.7.30, godz. 13.05, słońce odkryte, przysłona: 11, czas: 1/25, odległość: 1,5 m”</br>O fotografowaniu Wiercińskich
fot. 3

Uchwyconej tu swobody w ciele Marii trudno szukać w oficjalnych portretach aktorki, wykonywanych przez zawodowców. Zarówno ta, jak i druga seria, w białym kostiumie i czepku na głowie, jasno wskazują też na współautorstwo zachowanego na zdjęciach efektu.

Przed aparatem pojawiają się też inni, przede wszystkim mieszkańcy i goście Żuplik, majątku ojca Edmunda. Wiele kadrów tworzą po prostu rodzinnie, we troje. Wybrane na plakat towarzyszący wystawie ujęcie z Edmundem w centrum, z lekko uniesioną stopą, trzymającym etui od aparatu, Marią w wymyślnej pozie wpatrującą się (zamiast w obiektyw) w trzymaną za nogę lalkę i Ewą, tak przyzwyczajoną już do bycia fotografowaną, jest zabawne i doskonale skomponowane, a wszyscy wydają się doskonale trzymać swojej roli: ojciec-reżyser, matka-aktorka i ich „grzeczna” córka [fot. 4]. 

fot. 4

Niezwykłe jednak wydają mi się te wszystkie, gdzie Edmund, znacznie wyższy od żony i córki, pochyla się, czasem przykuca, ale prawie zawsze kurczowo przytula się obu [fot. 5]. Ta poza wynika najprawdopodobniej z używania samowyzwalacza, pozwalającego zrobić zdjęcie z opóźnieniem. Możliwość zrobienia zdjęcia wszystkim trojgu bez konieczności udziału dodatkowej (obcej?) osoby, wymagała od ustawiającego ujęcie Edmunda uwolnienia spustu migawki, dobiegnięcia w ustalone miejsce i zajęcia pozycji. Ponieważ jednak sam nie mógł już skontrolować, czy mieści się w kadrze, instynktownie pochylał się i otaczał ramieniem Ewę, czasem Marię, nieświadomie wprowadzając w obraz zarówno napięcie, jak i element opiekuńczości i czułości [fot. 6].

fot. 5
fot. 6

Aparat
Mieszkowy aparat na negatywy 6 × 9 cm, którego używał przez całe lata trzydzieste Wierciński, po złożeniu mieszka (harmonijki) mieścił się w charakterystycznym, płaskim etui. To właśnie ten pokrowiec widać zawieszony na szyi Edmunda we wszystkich tych sytuacjach, kiedy oddawał możliwość fotografowania innym – najczęściej żonie lub córce. Ten aparat był dużo wygodniejszy do fotografowania w pionie – i tak skomponowanych jest większość zdjęć z tego zbioru. Na rewersach odbitek, które – jak się wydaje, przynajmniej na początku lat trzydziestych – mógł sam wywoływać, notował wszelkie informacje pozwalające mu doskonalić się w fotografii. Zapisywał więc datę i godzinę wykonania zdjęcia (co do minuty), jaka była pogoda (czy słońce było zachmurzone, czy odkryte), wartość przysłony (symbol f), czas naświetlania i odległość. Te precyzyjne dane, zapisane jak w fotograficznym laboratorium, pozwalają odtworzyć warunki, jakie towarzyszyły powstaniu konkretnych zdjęć. Być może odsłaniają też charakter fotografującego, perfekcjonisty, amatora, który chciał jak najlepiej opanować technikę i posługiwanie się sprzętem?

fot. 7

Kontekst przestrzenno-czasowy
Na rewersach odbitek, obok wspomnianych, bezcennych dla badaczy zapisków [fot. 7], Edmund notował też nazwy miejsc: Żupliki, Wilno, Warszawa, tatrzańskie szczyty, niemieckie miasta (to z podróży z 1936 roku). Z analizy zachowanych zdjęć wydaje się, że fotografował najczęściej w czasie spędzanym z rodziną, kiedy nie było potrzeby pisania do siebie listów, ale też w momencie rozstań, na dworcach. „Warszawa Wschodnia, 3 lipca 1938 rano, Ewa – Kretty [imię lalki] – Mysz [Maria], odjazd na «kurę» i wakacje do Pszczyny” – brzmi notatka na rewersie idealnie odegranego portretu: córka, ciemnoskóra lalka, żona – we trzy wyglądają nieco z góry przez otwarte okno pociągu. W kolejnych dniach, w czasie rozłąki, pisanie zastępowało fotografowanie.

Powstałe w tym kontekście i tych okolicznościach zdjęcia były pamiątką, ale przede wszystkim stawały się „fotografijką” – obiektem wyjątkowym, który w listach Wiercińskich zyskał zdrobnienie, jak najważniejsze i najważniejsi: Ewuleś, Motylek, Chinulek, Ukochanek, by wymienić tylko kilka z dziesiątek pieszczotliwych imion, jakie sobie nadawali. Do „fotografijki” mówi się („jak powiem do Twojej fotografijki, żeby się uśmiechnęła to mi się zdaje, że się troszeczkę jakby uśmiecha"6), „fotografijkę” całuje się („Wczoraj na dobranoc pocałowałem twoją fotografijkę”)7, stawia obok niej kaczeńce8, trzeba uważać, żeby jej nikt nie ukradł9. Na liście rzeczy do zabrania, wynotowanej przez Edmunda na kartce włożonej do Zeszytów wojennych „foto M. i E.” jest na pierwszym miejscu10, przed przyborami higienicznymi, papierosami i mydłem. Była ważna dla niego do końca, kiedy w szpitalu „wydawał różne drobne polecenia, np. dopilnować odbitek fotografii i kazać zwrócić kasetę [na negatywy]11” – to z 31 sierpnia 1955 roku, dwa tygodnie przed śmiercią12. Stała się też w końcu łącznikiem z córką, która z czasem już nie tylko była fotografowana, ale też fotografowała i tworzyła albumy. Fotografia stała się dla Edmunda i Ewy wspólnym językiem, obszarem porozumienia, niedostępnym wprost dla Marii. „Tata prosił, żeby Ci napisać, że diafragma [przysłona] 16, a odległość 4 mtr. Nic się na tym nie wyznaję, ale piszę” – notowała w liście do córki w kwietniu 1955 roku13.

W przywoływanym tu wielokrotnie tekście Shusterman pisał, że fotografia (photography), jako działanie, dziedzina czy doświadczenie to coś więcej niż zdjęcie (photograph) w sensie odbitki czy cyfrowego obrazu14. Choć swoje rozróżnienie odnosił do „sztuki fotograficznej” wydaje się jednak ono szczególnie przydatne do analizowania i zrozumienia fenomenu fotografowania Wiercińskich, dopowiadającego tak wiele o ich teatrze i ich relacjach.

Przypisy:

  • 1 Wystawa Album nieteatralne, Instytut Sztuki PAN, 26 września – 31 grudnia 2025 roku. Organizatorkami ekspozycji są prof. Jagoda Hernik Spalińska i Marzena Kuraś ze Zbiorów Specjalnych Instytutu Sztuki PAN przy życzliwym wsparciu Krzysztofa Smołki, wnuka Marii i Edmunda Wiercińskich. Prezentację fotografii przygotował dr Piotr Jamski, a skany negatywów wykonał Krzysztof Piłat. 
    2 Richard Shusterman, Fotografia jako proces performatywny (Myślenie ciała. Eseje z zakresu somaestetyki), tłum. Patrycja Poniatowska, „Magazyn Szum” 27.01.2017, https://magazynszum.pl/fotografia-jako-proces-performatywny/ [dostęp: 4.12.2025].
    3 Maria Wiercińska, Wspomnienia o Edmundzie Wiercińskim [w:] Wiercińscy. Korespondencja, t. 1.: 1925–1944, Warszawa 2013, s. 39.
    4 Janina Mierzecka, Rodzice, aparat i dziecko. Luźne uwagi – matkom na Gwiazdkę, „Fotograf Polski” 1930 nr 12 s. 239–240.
    5 R. Shusterman, Fotografia …, dz. cyt.
    6 Ewa w liście do Marii, 12 września 1934 [w:] Wiercińscy…, t. 1., dz. cyt., s. 296.
    7 Edmund w liście do Ewy, 7 lipca 1955 [w:]Wiercińscy. Korespondencja, t. 2.: 1946–1957, Warszawa 2013, s. 1045.
    8 Edmund w liście do Ewy, 11 maja 1949 [w:] Wiercińscy…, t. 2., dz. cyt., s. 365.
    9 „Uważaj dobrze na swoje rzeczy i na album z fotografiami, żeby Ci ktoś nie zabrał czego – dla psoty”, Edmund w liście do Ewy, 23 lipca 1936 [w:] Wiercińscy …, t. 1., dz. cyt., s. 384.
    10 Edmund Wierciński, Zeszyty Wojenne. Zeszyt II [w:] Wiercińscy…, t. 1., dz. cyt., s. 524.
    11 Wspomnienia Marii Wiercińskiej…, dz. cyt., s. 136.
    12 Tamże, s. 139.
    13 Maria w liście do Ewy, 18 kwietnia 1955 [w:] Wiercińscy…, t. 2., dz. cyt., s. 1025.
    14 „Fotografia” i „zdjęcie” w języku polskim używane są wymiennie, jednak rozróżnienie tych pojęć, zastosowane w polskim przekładzie przez tłumaczkę Patrycję Poniatowską, wydaje się adekwatne do problematyki opisywanej przez Shustermana, stąd zachowałam je też w tym tekście.

Autorka dziękuje Panu Krzysztofowi Smołce za udostępnienie rodzinnego archiwum

102/103

Wiercińscy

Czytaj również:

  • Rok Wiercińskich
    12.12.2025
  • Wiercińscy. Album rodzinne
    12.12.2025
  • Akt kapitulacji
    12.12.2025
  • W jądrze ciemności
    12.12.2025
  • „Myszka"
    12.12.2025
  • Archiwum Edmunda i Marii Wiercińskich w Instytucie Sztuki PAN
    12.12.2025
  • Archiwum Marii i Edmunda Wiercińskich
    w Instytucie Teatralnym im. Zbigniewa Raszewskiego
    12.12.2025
  • Zawdzięczam mu wszystko
    Edmund Wierciński we wspomnieniu Ewy Krasnodębskiej
Raptularz

ISSN 2956-8609

Wydawca

Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego
ul. Jazdów 1
00-467 Warszawa

www.instytut-teatralny.pl

Redakcja

kolegium w składzie:
Grzegorz Kondrasiuk, Małgorzata Piekutowa,
Michał Smolis, Maryla Zielińska (do 31.12.2024)

raptularz@instytut-teatralny.org

współpracują:
Michał Januszaniec, Dorota Kołodziejczyk,
Alicja Borowiec