Raptularz
  • archiwum
  • podcasty
  • autorzy
  • pół serio
e-teatr
e-teatr

ISSN 2956-8609

Maciej Englert

„Myszka"

12.12.2025

Mieszkaliśmy na rogu Długiej i Freta, kilkaset metrów od Miodowej 24, gdzie mieściła się Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza. Nic dziwnego, że część studenckiego życia rocznika mojego brata toczyła się u nas. Zapewne tam pierwszy raz usłyszałem o tajemniczej dla mnie Myszce Wiercińskiej. Minęły cztery lata. Już jako student pierwszego roku wydziału aktorskiego na liście wykładowców naszego rocznika znalazłem profesor Marię Wiercińską. Skąd się wzięła ta „Myszka”, właściwie do dzisiaj nie wiem.

Włodzimierz Perzyński, Lekkomyślna siostra, reż. Maria Dulęba
Zespół Objazdowy Reduty, 1934 | Maria Wiercińska (Maria) | Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego w Warszawie

W gruncie rzeczy trudno powiedzieć, czy jestem uczniem profesor Wiercińskiej, bo uczestniczyłem w jej zajęciach zaledwie przez jeden semestr na trzecim roku. A jednak…

Profesor wybrała dla mnie i Joasi Sobieskiej scenę Gregersa z Jadwinią z Dzikiej kaczki Ibsena. Świetna, z zapałem zaczęliśmy uczyć się tekstu. Byliśmy dość zadowoleni z siebie, kiedy przyszła kolej na pokazanie wyników naszej wspólnej pracy. Prawie równo z ostatnią kwestią, w nabrzmiałym tragedią audytorium rozległ się rzeczowy, jasny głos pani profesor: „Musisz wolniej mówić” (to do mnie), „Nie graj dziewczynki” (to do Joasi). „Przecież nie wiesz jeszcze, że zaraz się zastrzeli” (do Joasi), „Zresztą ty też nie wiesz” (do mnie). No i się zaczęło. Erwin Axer nazywał to „wyprowadzaniem dialogu”. Za każdym razem, kiedy mijała mnie, wracając po uwagach na swoje miejsce, słyszałem ciche: „Mów wolniej”.

A już zagadką trudną do wyjaśnienia było to, że scena, w ostatecznej wersji, trwała sporo krócej od naszej pierwszej propozycji. W czasie czterech lat studiów grałem na egzaminach wiele innych scen, ale dzisiaj nie jestem w stanie sobie przypomnieć, jakie i z kim. Pamiętam to „Mów wolniej”, co dziś uchodziłoby za mobbing. Dotarło do mnie, że nie szło o to, żeby rozwlekać słowa, ale żeby słowa poprzedzała myśl, co i po co mówię. Jerzy Kreczmar twierdził, że to dobrze, jak aktor nie do końca jest pewien tekstu, bo wtedy widać, że myśli, co ma powiedzieć. A może pamiętam tę pracę, bo koledzy studenci uznali, że to najlepsza scena egzaminu i nawet profesor Marian Wyrzykowski pochwalił.

Ale i tak dostałem czwórkę.

102/103

Wiercińscy

Czytaj również:

  • Rok Wiercińskich
    12.12.2025
  • „Żupliki, 27.7.30, godz. 13.05, słońce odkryte, przysłona: 11, czas: 1/25, odległość: 1,5 m”
    O fotografowaniu Wiercińskich
    12.12.2025
  • Wiercińscy. Album rodzinne
    12.12.2025
  • Akt kapitulacji
    12.12.2025
  • W jądrze ciemności
    12.12.2025
  • Archiwum Edmunda i Marii Wiercińskich w Instytucie Sztuki PAN
    12.12.2025
  • Archiwum Marii i Edmunda Wiercińskich
    w Instytucie Teatralnym im. Zbigniewa Raszewskiego
    12.12.2025
  • Zawdzięczam mu wszystko
    Edmund Wierciński we wspomnieniu Ewy Krasnodębskiej
Raptularz

ISSN 2956-8609

Wydawca

Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego
ul. Jazdów 1
00-467 Warszawa

www.instytut-teatralny.pl

Redakcja

kolegium w składzie:
Grzegorz Kondrasiuk, Małgorzata Piekutowa,
Michał Smolis, Maryla Zielińska (do 31.12.2024)

raptularz@instytut-teatralny.org

współpracują:
Michał Januszaniec, Dorota Kołodziejczyk,
Alicja Borowiec