Raptularz
  • archiwum
  • podcasty
  • autorzy
  • pół serio
e-teatr
e-teatr

ISSN 2956-8609

z Nannim Morettim rozmawia Marina Fabbri

Harmonia zawodowa i ludzka

06.09.2024

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłeś Jerzego Stuhra lub o nim usłyszałeś?
Zobaczyłem go w filmie Dekalog 10 Krzysztofa Kieślowskiego, gdy wprowadziłem do repertuaru Nuovo Sacher, swojego kina w Rzymie, cały cykl Dekalogu. Kilka lat później z wielką przyjemnością pokazałem w tym samym miejscu dwa filmy w jego reżyserii: Historie miłosne i Tydzień z życia mężczyzny – jedyne, które miały (na szczęście!) dystrybucję we Włoszech. W Kajmanie (2006) napisałem dla niego rolę polskiego producenta filmowego Jerzego Sturowskiego. W następnym roku zaprosiłem go do jury Festiwalu Filmowego w Turynie, którym kierowałem przez dwa lata.

Jakim był jurorem?
Jako dyrektor festiwalu nie uczestniczyłem w posiedzeniach jury, ale pamiętam, że był bardzo skrupulatny.
Kiedy napisałem scenariusz do Habemus Papam (2011), od razu pomyślałem o nim do roli rzecznika prasowego papieża. Było między nami porozumienie, które nie wymagało zbytniego teoretyzowania, harmonia zawodowa i ludzka. Te dwa aspekty – artystyczny i osobisty – są dla mnie równie ważne. Zrozumienie na płaszczyźnie ludzkiej pojawiło się od razu. Od razu też wiedział, czego oczekuję od niego w powierzonych rolach.
W tamtym czasie opowiadał mi o filmie, który nakręcił ze swoim synem, czy to możliwe?

Tak, nakręcił film Obywatel, w którym zagrał Maciej.
Byłem bardzo ciekawy tego filmu, ale nie trafił do Włoch. Gdyby nie Jerzy Stuhr, nie wymyśliłbym też postaci polskiego ambasadora w Lepszym jutrze (2023). Napisałem ją specjalnie dla niego, ponieważ minęło sporo czasu odkąd pracowaliśmy razem, dwanaście lat... To było szczęśliwe spotkanie.

Habemus Papam, reż. Nanni Moretti, 2011 | Jerzy Stuhr (Marcin Rajski), Michel Piccoli (Papież) | Gutek Film | materiały prasowe dystrybutora

Dlaczego pomyślałeś właśnie o nim, pisząc postaci w Kajmanie i Lepszym jutrze?
W scenariuszu Lepszego jutra wymyśliliśmy, że córka postaci granych przeze mnie i Margheritę Buy pokocha mężczyznę starszego o ponad czterdzieści lat. Na początku to nie był Polak, bardzo mglisty pomysł, ale szybko pomyślałam o Jerzym i jego udziale.

Jego styl gry był pełen ironii, komiczności. Czy wybrałeś go również z tego powodu, że rezonował z twoim kinem?
Oczywiście, moje filmy nigdy nie są tylko komediowe ani tylko dramatyczne, często – choć nie zawsze – balansują na granicy tych gatunków. Wydawał się do tego stworzony.

Co ci się w nim najbardziej podobało? Powiedziałeś o profesjonalizmie...
Nie miał wad typowego włoskiego aktora. U nas istnieje podział na aktorów teatralnych i filmowych, a on nie miał wad ani jednych, ani drugich. To ważne. I podobało mi się, że w jego rolach wyraźnie widać było jego człowieczeństwo, jego osobę.

Jerzy Stuhr, Michel Piccoli i Nanni Moretti podczas 64. Festiwalu Filmowego w Cannes, 13 maja 2011 | fot. Guillaume Horcajuelo | PAP/EPA

Jeśli chodzi o współpracę z Kieślowskim, dla nich obydwu były to jedne z pierwszych filmów, które nakręcili. Stuhr pisał w nich część scenariusza lub dialogów swoich postaci. Czy tak samo było z tobą?
Ze mną tak się nie stało, także dlatego, że musiał dobrze nauczyć się dialogów w języku, który nie był jego własnym. Tu anegdota. Pewnego dnia przyszedł na plan Hamebmus Papam i powiedział: „Jest mi smutno, bo wczoraj wieczorem widziałem Bońka w telewizji i on mówi po włosku lepiej ode mnie”.

Był także reżyserem, czy zabierał głos, aby coś doradzić lub zmienić w tej kwestii?
Nie wydaje mi się... Z pewnością wniósł wkład jako aktor, ale nie jako autor.

Co możesz powiedzieć o jego kinie? Czy było spójne z kinem Kieślowskiego?
Z pewnością tak było. A kino Kieślowskiego i kino Abbasa Kiarostamiego to jedne z tych filmów, za którymi tęsknię najbardziej...

Wenecja, 2 września 2024

© Marina Fabbri

przekł. Jolanta Wasilewska

69

Stuhr

Czytaj również:

  • Jerzy Stuhr. Artysta, inteligent
    06.09.2024
  • On był odważny
    06.09.2024
  • Coś osobistego... (2)
    06.09.2024
  • Ta sama grupa krwi
    z Juliuszem Machulskim rozmawia Małgorzata Piekutowa
Raptularz

ISSN 2956-8609

Wydawca

Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego
ul. Jazdów 1
00-467 Warszawa

www.instytut-teatralny.pl

Redakcja

kolegium w składzie:
Grzegorz Kondrasiuk, Małgorzata Piekutowa,
Michał Smolis, Maryla Zielińska (do 31.12.2024)

raptularz@instytut-teatralny.org

wideo: Alicja Borowiec, Michał Januszaniec
montaż podcastów:
Dorota Kołodziejczyk, Michał Januszaniec