Raptularz
  • archiwum
  • podcasty
  • autorzy
  • pół serio
e-teatr
e-teatr

ISSN 2956-8609

Michał Smolis

Eichlerówna od nowa

15.05.2026

1.
Nigdy nie wiedziałem tak pomazanej książki, pełnej odręcznych zapisków wykonanych ołówkiem. Korygowała w ten sposób fakty, miejsca i nazwiska. Odebrałem to działanie jako akt wzruszającej bezradności, chociaż jej samej towarzyszyła zapewne w tamtych chwilach irytacja. W końcu dotyczyło to jej życia. Nie opublikowała jednak sprostowania, chociaż w latach wcześniejszych z chęcią sięgała po pióro, wysyłając polemiczne listy do różnych redakcji. Tym razem milczała, być może z lojalności (rzadka cecha u aktorów) wobec autora. A może wiedziała, że to bezskuteczne albo już bez znaczenia? Państwowy Instytut Wydawniczy wydał tę biografię w pamiętnym 1989 roku, kiedy stanęliśmy u progu wielkich przemian, a większość społeczeństwa pochłonęła polityka. Irena Eichlerówna zmarła 9 września 1990 roku, ledwo kilkanaście miesięcy po ukazaniu się książki.

2.
Eichlerówna. Szlachetny demon teatru Augusta Grodzickiego powstawała przez wiele lat, autor wykonał ogromną pracę badawczą, przede wszystkim ustalając listę ról aktorki z pierwszego, przedwojennego okresu. Wielokrotnie konsultował się z bohaterką, mimo to nie uniknął błędów merytorycznych. Bezpośredni kontakt z gwiazdą oznaczał dla biografa wiele ułatwień i mnóstwo trudności.

Irena Eichlerówna, 1933 | Narodowe Archiwum Cyfrowe

Haracze trzeba spłacać, więc świat przedstawiony w książce oglądamy z perspektywy racji artystycznych Eichlerówny, bez uwzględnienia stanowiska drugiej strony (na przykład reżyserów, dyrektorów, scenicznych partnerów). Apologia, wbrew oczekiwaniom bohaterki, osłabia wiarygodność przekazu. W końcu cukier to trucizna, a pomnik z brązu jest martwy. Za to rysy na monolicie zawsze przyciągają uwagę.

3.
Należała się Eichlerównie tamta biografia. Dziś niewielu odwiedza aktorkę na Starych Powązkach, więc po co, blisko czterdzieści lat po jej śmierci, wracać do tematu? Pozycja Eichlerówny w historii polskiego i – tak! – brazylijskiego teatru jest niepodważalna, a porównania z Heleną Modrzejewską – jak najbardziej uprawnione. Jednak o Modrzejewskiej powstała więcej niż jedna książka, a Jan Łomnicki na początku lat dziewięćdziesiątych wyreżyserował popularny serial z Krystyną Jandą, podbijając pośmiertną sławę dziewiętnastowiecznej gwiazdy. Może więc rynek wydawniczy i polska teatrologia udźwigną dwie książki poświęcone tej samej postaci? Historia teatru i tak egzystuje w niszy, nie podlega regułom kapitalistycznej gospodarki.

4.
Postanowiłem zająć się Ireną Eichlerówną i w ten sposób przywrócić jej życie. Niewiele aktorek doczekało się tak wnikliwych opisów swojej sztuki przez wybitnych ludzi pióra, pełnych pokory wobec tajemnicy jej talentu. Niewiele tak intensywnie żyje w anegdocie jak ona. Biograf nie powinien pominąć barwnych zakulisowych opowieści, które za życia skutecznie budowały aurę niezwykłości, a po śmierci bohaterki – jej legendę. Trzeba tylko ustalić granicę między prawdą a typową dla środowiska skłonnością do konfabulacji.

Podejmuję pracę nad życiem i dorobkiem Ireny Eichlerówny, bo świat, metodologie i stan badań zmienił się od czasów Augusta Grodzickiego. A ponieważ należę do pokolenia znacznie młodszego niż Grodzicki i Eichlerówna, nie grozi mi zarzut „kradzieży” tematu. Zresztą konkurencja powinna podziałać mobilizująco na autora, taka sytuacja w realiach świata zachodniego nie jest niczym nadzwyczajnym. Niestety, w polskim pokomunistycznym grajdole wciąż jeszcze pokutuje tęsknota za monopolizacją przedmiotu badań naukowych.

5.
Razem z upadkiem systemu pogrzebano instytucjonalną cenzurę, otwarto archiwa, partyjne i ministerialne, pojawiły się publikacje, które rzucały nowe światło na przeszłość aktorki. Profesor Lidia Kuchtówna wydała Listy Wilama Horzycy (1991), chyba jedynego mistrza aktorki, darzonego przez nią niekłamanym szacunkiem. W 1998 roku ukazał się trzeci tom Ćwiczeń pamięci, w którym Erwin Axer sportretował Eichlerównę pracującą nad rolą Marii Stuart w tragedii Schillera, za jego dyrekcji w Teatrze Narodowym1. Swoje wspomnienia Psy, hondy i drabina (1991) opublikował Adam Hanuszkiewicz, były, wieloletni dyrektor Teatru Narodowego, w którym aktorka spędziła ponad pięć dekad. 

Irena Eichlerówna jako Maria Stuart
Friedrich Schiller, Maria Stuart
reż. Władysław Krasnowiecki, Teatr Narodowy, 1955 | fot. Edward Hartwig
Narodowe Archiwum Cyfrowe, Archiwum Fotograficzne Edwarda Hartwiga


W 2014 roku na łamach „Dialogu” profesor Magdalena Raszewska ogłosiła Wiadomości o mojej pracy w Teatrze Narodowym Kazimierza Dejmka, jeszcze jednego dyrektora artystki2. Jerzy Timoszewicz w „Pamiętniku Teatralnym” opublikował fragmenty dzienników Zofii Lindorfówny3, która w wyjątkowo plastyczny sposób nakreśliła portret genialnej koleżanki. Wszystkie te dokumenty wnoszą nową perspektywę na twórczy dorobek Eichlerówny. A co ze świadectwami dotyczącymi życia prywatnego?

6.
„Biografia prywatna Ireny Eichlerówny nie nadaje się na temat burzliwej czy skandalizującej vie romancée, w jakiej nieraz ujmuje się żywoty sławnych aktorek. Liczy się tylko biografia teatralna, bo teatr odsuwał inne elementy jej życia na dalszy plan”4 – zawyrokował Grodzicki. Czy rzeczywiście można zignorować całą sferę prywatną odtwórczyni Szimeny, Balladyny, Fedry, Marii Stuart czy Marii Tudor? Nie zadać pytania o relacje między życiem a sztuką? Nie wniknąć w ludzkie doświadczenie, które może być jednym z budulców roli? Grodzicki odnotowuje jedynie niezbędne, suche fakty w kalendarium życia prywatnego. Zapewne ta decyzja biografa była przejawem instynktu samozachowawczego. Ponieważ wcześniej Eichlerówna zafundowała okrutny los innemu autorowi, który ośmielił się podjąć temat jej prywatności.

7.
Juliusz Kydryński nakreślił portret artystki w Lenie, czyli rzeczy o aktorce, łącząc sferę zawodową z prywatną. I właśnie ta wycieczka w życie osobiste wywołała furię gwiazdy. Kydryński napisał swoją książkę na początku lat sześćdziesiątych. Po publikacji jej pierwszych fragmentów w „Życiu Literackim” Eichlerówna przystąpiła do kontrataku.  Zablokowała wydanie całości, argumentując, że Kydryński bezpardonowo przekroczył granice, które uznawała za święte. Rękopisy nie płoną, więc książka wyszła ostatecznie dopiero w 1992 roku, dwa lata po śmierci aktorki. Przed czym tak bardzo się broniła? Krakowski literat potraktował Eichlerównę z wyraźną fascynacją, jednak niepozbawioną krytycyzmu. Obnażał jej małość, pisał szczerze o cielesności, o nieumiejętności radzenia sobie z upływem czasu, o zmiennych nastrojach, zapaściach psychicznych przeplatanych falami entuzjazmu, o samotności i potrzebie towarzystwa, o okresach buntu i rezygnacji. Powstał bardzo ciekawy przyczynek do rozważań o kosztach uprawiania sztuki aktorstwa.

8.
Wiosną 2008, kiedy organizowałem obchody setnej rocznicy urodzin Ireny Eichlerówny w  Teatrze Narodowym, poznałem bratanicę aktorki, Barbarę Eichler-Andruszkiewicz. Odbyliśmy kilka długich i – jak sądzę – szczerych rozmów. Pani Barbara wyciągnęła z pawlacza to, co pozostało po sławnej ciotce – wspomnianą na początku biografię Grodzickiego z uwagami aktorki, zdjęcia, kilka odznaczeń, maszynopis scenariusza zrealizowanego w Teatrze Telewizji Wspomnienia Johna Murrella (1984), trochę listów od różnych nadawców i jeden duży zbiór wieloletniej korespondencji prowadzonej z Władysławem Sheybalem, młodszym o piętnaście lat aktorem i reżyserem, kolegą i homoseksualnym (czy też biseksualnym) życiowym partnerem gwiazdy.

Irena Eichlerówna jako Mary Grey – Joanna z Lotaryngii
Maxwell Anderson, Joanna z Lotaryngii, reż. Erwin Axer, Teatr Kameralny Domu Żołnierza w Łodzi, 1948 | archiwum Barbary Eichler-Andruszkiewicz
Gabriela Zapolska, Moralność pani Dulskiej, reż. Irena Babel, Teatr Nowy w Warszawie, 1950 | Irena Eichlerówna (Hanka), Władysław Sheybal (Zbyszko Dulski) | fot. Edward Hartwig | Narodowe Archiwum Cyfrowe, Archiwum Fotograficzne Edwarda Hartwiga

Związali się na początku lat pięćdziesiątych, rozstali, kiedy on wyemigrował w 1957 do Londynu, gdzie jako Vladek Sheybal zrobił autentyczną karierę. Korespondowali kolejne trzydzieści lat. Dla złaknionych sensacji czytelników listy okażą się rozczarowaniem, nie ma w nich głębokich przemyśleń o naturze świata czy teatru, przeważnie komentują codzienność. Pozwalają jednak określić relację Eichlerówny i Sheybala, już nie pary kochanków, raczej starszej siostry i młodszego brata. Po śmierci obojga miesięcznik „Teatr” opublikował przejmujące, pełne wdzięczności wspomnienie Sheybala o Eichlerównie5.

9.
Eichlerówna drugą wojnę światową spędziła na Zachodzie, wróciła do Polski dopiero w 1948 roku. Wybrała „wygodne” życie w Brazylii, odmawiając uczestnictwa w okupacyjnym dramacie w Polsce. Nie przeżyła codzienności łapanek, aresztowań, konspiracji, piekła obozów koncentracyjnych, tragedii Powstania Warszawskiego. Czy cierpiała z tego powodu? Nie sądzę, choć podejrzewam, że brak doświadczenia narodowej traumy mógł jednak stanowić pewien problem. „Z prób zapamiętałem, że kiedy grała scenę w sądzie z Cauchonem i innymi, to zaczęła płakać. Pytałem «dlaczego? », to mi się nie podobało, a ona powiedziała, że chce odpokutować, bo nie mieszkała w Polsce, kiedy ludzi męczono. Tłumaczyłem, że w taki sposób niczyjego szacunku nie zyska – dziewczyna przesłuchiwana przez gestapo, niemęczona nawet, nietorturowana, która by płakała, nie wzbudzi sympatii. Nie mogła tego zrozumieć”6 – wspominał Axer, który reżyserował w Teatrze Kameralnym Domu Żołnierza w Łodzi Joannę z Lotaryngii Maxwella Andersona (1948), pierwsze przedstawienie z udziałem aktorki po powrocie do kraju. Czternaście lat później Eichlerówna zagrała w Teatrze Narodowym Matkę Courage w antywojennym, epickim dramacie Brechta (1962). „To kreacja na wskroś oryginalna, wyrosła z polskich doświadczeń ostatniej wojny i okupacji”7 – napisał Grodzicki. Wierzę, że oryginalna, ale o osobistej perspektywie aktorki nie może być w tym przypadku mowy.

Irena Eichlerówna jako Matka Courage | Bertolt Brecht, Matka Courage i jej dzieci, reż. Zbigniew Sawan, Teatr Narodowy, 1962
fot. Franciszek Myszkowski | Archiwum Artystyczne Teatru Narodowego

10.
Grodzicki nie podważa siły przekazu artystycznego ról aktorki w schyłkowym okresie jej twórczości, całkowicie ignorując fakt, że teatr podlegał dynamice zmian społecznych, politycznych, estetycznych. Jej ostatnia rola w teatrze (Matylda von Zahnd w Fizykach Dürenmatta, 1986) okazała się klęską z wielu powodów, ale może właśnie dlatego warto się nad nią pochylić?

Jest dla mnie oczywiste, że karierę artystki trzeba prezentować w szerokich ramach epoki, które pozwalają spojrzeć na twórczą pracę Eichlerówny z różnych perspektyw. Nie jestem oryginalny, kto inny już przetarł te szlaki. Dorota Sosnowska pozycjonowała Eichlerównę na tle innych diw polskiej sceny – Niny Andrycz i Elżbiety Barszczewskiej, rozpoznając w ciągu ich „królewskich” kreacji różne modele kobiecości, a następnie konfrontując je ze społeczną i polityczną rzeczywistością PRL-u, z historią, która „zerwała się z łańcucha” i z gorącymi wydarzeniami kulturalnymi tamtych dni8. Podobnie Ewa Hevelke umieściła model scenicznej i ekranowej kobiecości Eichlerówny (aktorka wystąpiła przed wojną w dwóch filmach, Wyroku życia i w Róży) w obyczajowym i społecznym kontekście II RP9.

11.
Może najtrudniej uchwycić punkty wspólne między sceną a widownią, wymianę energii między aktorami i publicznością? Udało się to Erwinowi Axerowi w przywołanym już tekście z Ćwiczeń pamięci, kiedy opisywał bieg wypuszczonej z więzienia Marii Stuart, który w interpretacji Eichlerówny stawał się metaforą wolności i nadziei w stalinowskiej Polsce. Ale, żeby tak zagrać, trzeba – poza talentem i warsztatem – samemu być wolnym człowiekiem. Bez tego nie ma prawdziwej twórczości. Eichlerówna nie dała się podporządkować komunistycznemu systemowi, pozostała wolna w swojej sztuce i chyba to interesuje mnie najbardziej, stanowi motywację i siłę napędową pracy badawczej. Polemika z biografią Grodzickiego to tylko skutek uboczny.

12.
Barbara Eichler-Andruszkiewicz zmarła kilka miesięcy po naszych rozmowach. Rodzina przekazała archiwum Ireny Eichlerówny do Muzeum Teatralnego. W 2025 roku przeglądałem więc – nie bez wzruszenia – te same papiery, które miałem po raz pierwszy w ręku w 2008 roku. Książki Grodzickiego, z odręcznymi zapiskami aktorki na marginesach, już wśród nich nie było.


Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Przypisy:

  • 1 Zob. Erwin Axer, Bieg [w:] tenże, Ćwiczenia pamięci. Seria trzecia, Kraków 1998.
    2 „Dialog” 2014 nr 5 i 6.
    3 Zofia Lindorfówna, Silva rerum. Fragmenty wspomnień, „Pamiętnik Teatralny” 1991 z. 3–4.
    4 August Grodzicki, Eichlerówna. Szlachetny demon teatru, Warszawa 1989, s. 209.
    5 Władysław Sheybal, Vladek o Lenie, „Teatr” 1994 nr 12.
    6 Łódź, Teatr Kameralny. Z Erwinem Axerem rozmawia Elżbieta Wysińska, „Teatr” 1994 nr 6.
    7 A. Grodzicki, dz. cyt., s. 172.
    8 Dorota Sosnowska, Królowe PRL, Warszawa 2014.
    9 Ewa Hevelke, Między wojnami: Elżbieta Barszczewska i Irena Eichlerówna, „Dialog” 2019 nr 2.
113

Warsztat biografisty

Czytaj również:

  • Kilka słów o biografistyce, na marginesie biografii Tadeusza Łomnickiego
    15.05.2026
  • Petrarka umarł czyli biografia
    15.05.2026
  • W atłasowych prunelkach
    15.05.2026
Raptularz

ISSN 2956-8609

Wydawca

Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego
ul. Jazdów 1
00-467 Warszawa

www.instytut-teatralny.pl

Redakcja

kolegium w składzie:
Grzegorz Kondrasiuk, Małgorzata Piekutowa,
Michał Smolis, Maryla Zielińska (do 31.12.2024)

raptularz@instytut-teatralny.org

współpracują:
Michał Januszaniec, Dorota Kołodziejczyk,
Alicja Borowiec