Raptularz
  • archiwum
  • podcasty
  • autorzy
  • pół serio
e-teatr
e-teatr

ISSN 2956-8609

Dominika Kluźniak

Jak tam twoja forma?

29.05.2026

Tak więc mam w domu trzy wazony. Bo mam to szczęście, że otrzymuję często piękne bukiety kwiatów. Jeden z tych wazonów jest delikatny i zmieści się w nim zaledwie kilka łodyżek. On sam podtrzymuje rośliny, lecz nie rzuca się w oczy. Mam też taki piękny wazon, baaaardzo duży, wyrazisty, konkurujący, moim zdaniem, z bukietami, które do niego wkładam. Posiadam też trzeci wazon. Jest taki w sam raz, widać w nim kwiaty, lecz dostrzega się również urok samego naczynia.

I w ten właśnie sposób myślę trochę o formie w sztuce, jako o naczyniu. Zapewne nie mi jedynej przychodzi do głowy takie porównanie, poza tym można mieć tysiące innych skojarzeń na ten temat. Można też nie mieć żadnych skojarzeń – i też będzie dobrze.

fot. Dominika Kluźniak

Naczynie-forma jest różnorodne: mniej lub bardziej wyraziste, funkcjonalne, ozdobne, użytkowe, estetyczne, eksperymentalne, i tak dalej. I bardzo dobrze, że jest tak różnorodnie, poza tym w ogóle to nie ma rzeczy bezkształtnych, wszystko ma jakąś tam formę. Nudno by było, gdyby świat znał tylko określoną, niewielką liczbę form, za pomocą których można byłoby upiec ciasto, napisać tekst, namalować obraz, skomponować utwór muzyczny lub wystawić spektakl.

Lubię wyraziste zabiegi formalne w sztuce. Jestem ich ciekawa. Ukazują mi rzeczywistość, którą znam, a jednak za pomocą maski lub metafory, tańca czy nienaturalnego gestu, ten sam znajomy świat widzę nagle zupełnie inaczej. I ekscytuje mnie to.

Pisałam już kiedyś o (cóż, właściwie jedynym) twórcy teatralnym, z którym pracowałam, reżyserującym spektakle o bardzo wyrazistej formie – Robercie Wilsonie.

Z początku, przyznaję, odczuwałam sprzeciw wobec jego teatru, mając poczucie, że jestem tylko wypożyczonym ciałem i głosem. Myliłam się, a kiedy zreflektowałam się, że w tej pracy nie chodzi tylko o wykonywanie określonych gestów w określonym miejscu, zaczęłam się nawet lekko rozkoszować sytuacją, w której nie ma miejsca na przypadkowość na scenie. Gdzie gesty, poza, najdrobniejszy ruch i rekwizyt nadają całości znaczenie i (uwaga będę bardzo szczera) „odbarczają” aktora pod wieloma względami.

W spektaklu Boba Wilsona Kobieta z morza nawet twarze mieliśmy malowane „na nowo”: biała skóra niczym maska, wyraziste brwi domalowane o wiele wyżej, ponad zamalowanymi naturalnymi brwiami, zmieniony kształt ust, przedziwne rumieńce i usztywnione włosy. Do tego: wyrazistość mowy, skupienie na słowie, dosłownie kilka rekwizytów (np. wielkie nożyce, krzywe meble, ogromna muszla), specyficzne gesty, kilkadziesiąt zmian światła podczas każdej sceny (naprawdę!!). Każda z powyżej wymienionych rzeczy miała oczywiście znaczenie i cel, i oto powstał spektakl zanurzony po czubek głowy w niezwykle plastycznej, bogatej w znaczenia i symbolikę formie. Formie, która zachwyca oko, słuch i zmusza do poszukiwań.

To jest całe moje doświadczenie z tak zwanym teatrem formalnym.

Ale wiem jedno – forma, która nie jest po prostu zabawą samą w sobie, pustą wydmuszką, może stanowić dla widza ogromną intelektualną i estetyczną przygodę. Prawdziwy pokarm dla duszy.

Może też być, jak już wcześniej zasugerowałam, wybawieniem dla aktora… Może to zuchwałe twierdzenie, nie zawsze pewnie się sprawdza, ale są sytuacje, w których to ma sens: im bardziej wyrazista forma, tym większe odciążenie duszy i psychiki aktora. Jak? Spójrzmy choćby na postać klauna – ten to ma dobrze – ta namalowana na smutno twarz, ta dorysowana łza, ten kaczy chód (za duże buty)! On już nie musi wypruwać z siebie flaków na scenie (choćby cyrkowej), już nie musi ronić prawdziwych łez, już w ogóle nic nie musi, on uosabia smutek! Jest cały zamknięty w idealnie skrojonej formie, której znaczenie odczytuję w lot.

Na koniec nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała jeszcze zabawić się słowem. Spytam więc: a Wy, w jakiej jesteście formie? Jaki kształt próbujecie nadać swojemu życiu?

Czy też może utknęliście w jakiejś formie lub poszukujecie dla siebie całkiem nowej?

A może pracujecie nad tym, aby to Wasze ciało było w idealnej formie?

Życzę Wam tej upragnionej.

114

Multiinstrumentalistka
Teatr Agaty Dudy-Gracz

Czytaj również:

  • Atlas Mnemosyne
    29.05.2026
  • Ikonostas
    z Agatą Dudą-Gracz rozmawia Grzegorz Janikowski
  • Laboratorium
    z Katarzyną Łuszczyk rozmawia Adam Karol Drozdowski
Raptularz

ISSN 2956-8609

Wydawca

Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego
ul. Jazdów 1
00-467 Warszawa

www.instytut-teatralny.pl

Redakcja

kolegium w składzie:
Grzegorz Kondrasiuk, Małgorzata Piekutowa,
Michał Smolis, Maryla Zielińska (do 31.12.2024)

raptularz@instytut-teatralny.org

współpracują:
Michał Januszaniec, Dorota Kołodziejczyk,
Alicja Borowiec